0003-6338-t_b_sml_120

TWARDE O

Autor:  Rafał Kwiatkowski
Gatunek: Poezja
Wydawca: Fundacja na Rzecz Kultury i Edukacji im. Tymoteusza Karpowicza
Data wydania: 2011
Data dodania:  27 czerwca 2011, 19:40:45
ISBN: 978 - 83 - 932267 -

Krótki opis:

Jeśli interesują Cię skrzyżowania, wpadki, potknięcia, próby wypowiedzenia czegoś o czym nie można pomyśleć, próby sforsowania granic języka, proszę bardzo, tomik dla Ciebie.

Fragment:

WODNE BRYZGI


Zmysł nuty zamysłem skoku do skoku składa się na polifonię
zamykania i otwierania pogody, zacina, zacinając deszczem
samogłosek, równoważników zdań, ważąc kubeł za kubłem
tak wylewnie, aż zgrana nuta przeleje się przez płot lekkim
wzniesieniem sprzeczności odważniejszego szumu, tak mija
dzień pierwszy i ostatni, wznosząc dźwięki nad zlewami -

dziecko łudzi się, że można przepalić zasłonę, niemożliwy
dźwięk pęknięcia: kres, ślepota, kraniec, granica, powiedzmy podmiot,
nie służące niczemu modyfikacje. A, nieobecne w przyrodzie,
obce jak nieobecne przyrodzenie, co dnia odbywa się trawienie *,
zrosty nad wyraz w ukryciu jak skrzydełka biedronki, albowiem

początek ubiera się w kieckę przepaści, inaczej reszta straci
znaczenie, motyle wylądują na księżycu i tyle je widziano.
Fru, fru, pogodne pływy. Muszę utrzymywać cię w dużym dystansie,
jesteśmy w splocie, dlatego nie pytamy jeszcze ( nie ma na to miejsca)
o rozkład, czyli widzenie poza wydłubanym okiem, nocą -

dalszy ciąg pływów narzuca skojarzenia z cyklem nieba albo odległym
ciurkaniem wody z kranu, jednak to nie deszcz pasterko tonie dookoła
głowy, ale oczy, wystarczy się przyjrzeć, spływ pływów nad wodami.



* Tymoteusz Karpowicz, Trawienie świata.












SCUOTI QUELLE FRONDA

Pierwszym obowiązkiem w życiu jest być tak bardzo sztucznym, jak to tylko możliwe.
 - Firbank(?) Wilde(?)




1.


Baryton.


- Pies wraca! Zostawił śnieg
w korytarzu, plama
jakby nie zostawił, mówi

coś tym swoim nieznoszącym
sprzeciwu tonem jak poetka
beat Madame Butterfly,

czyli coś równie pompatycznego

i wiesz co, pies zostawił
coś jeszcze i to coś dużego,
bez owijania w bawełnę -

to bardzo poważna sprawa
Cio-cio-san.




2.


Tenor.


Znacznie później występuje efekt uporządkowania,
cóż po nim, skoro stępowanie raczej nie występuje.
Barbara fly? Tryb niczego sobie, ale zaszła. Pewnie
efekt motyla, jakaś bionic woman od 7 boleści.
Stępem poprzez niegdysiejsze śniegi? Nie, nie.
To już ćwiczenia dla mieszkańców trzeciego nieba.
Ba! i co ja mogę, sceptyk. Całować cię sceptycznie?
Tymczasem przychodzą przypadki na miarę naszej
nieabsolutnej kondycji. Zostajesz po stronie bełkotu:
kubków na biurku, stosu talerzy w zlewie - na co
uwielbiasz patrzeć bez względu na porę - starych
mechanizmów, wyblakłych kolorów, piszczącej furtki.
Zaczynałeś niewinnie, porządkując pewne sprawy.
Później element gry, właściwie zbawienny śmiech.
Dalej szczypta logiki, ironia i pozycja krytyczna,
kuchenno - zwierzęca. Świństewka pod czujnym okiem
moralistów snujących za plecami kolejną nić teodycei
(dzięki której rzekomo zrobiło się nowożytnie). I masz,
chwilę czasu, na wyjątkowo szczery pocałunek.










Komentarze (6)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się